środa, 13 listopada 2013

Bogini miłości, bogini zemsty (Wenus w futrze, reż. R. Polański)

Skąd przyszła? - darmo śledzić kto pragnie,
Gdzie uszła? - nikt jej nie zbada.
Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie,
Jak ognik nocny przepada.
(A. Mickiewicz)


[1] Mathieu Almaric i Emmanuelle Seigner spotkali się już na planie świetnego "Motyla i skafandra" Juliana Schnabla. Ale ich duet w "Wenus w futrze" to prawdziwa perełka. Oboje są elektryzujący, intrygujący - zarówno osobno, jak i w niejednoznacznej grze, jaką ze sobą prowadzą. Ich rozmowa kluczy między pomieszczonymi w sztuce dialogami a didaskaliami, płynnie przechodzi z interakcji bohaterów "Wenus w futrze" do relacji Thomasa i Wandy. To wszystko zamknięte w małej, kameralnej przestrzeni podrzędnego teatru. Roman Polański tę intymność, którą osiągnął w "Rzezi" (a jeszcze wcześniej w "Nożu w wodzie") posuwa znacznie dalej. Tylko dwoje aktorów, dwoje ludzi (mężczyzna i kobieta) oraz rozpięta między nimi siatka pragnień, obsesji, niedopowiedzeń, namiętności, emocji. Tylko oni, światło i muzyka.

[2] Almaric to niemal skóra zdjęta z młodego Polańskiego. Uderzające podobieństwo i ekspresja. Grany przez niego bohater, Thomas (a także Severin Kussemsky, bohater reżyserowanej przez Thomasa sztuki), zwłaszcza w scenie ostatecznego upokorzenia przypomina mocno bohatera "Lokatora" (1976) granego przez samego Polańskiego.  

[3] Wanda (Seigner) przechodzi liczne metamorfozy. Niewiele o niej wiadomo. Kiedy już wydaje się, że coś wiemy, obraz znika, a na jego miejsce pojawia się zupełnie inny. Skąd się wzięła, skąd czerpie swoją wiedzę i doświadczenie? Jest aktorką czy tylko intrygantką? Jaki jest jej prawdziwy cel? Czy ma jedno oblicze, którego razem z Thomasem moglibyśmy być pewni? Wenus, bachantka czy Fanny von Pistor z eksperymentu Sachera-Masocha?
Z biegiem czasu Wanda coraz bardziej przypomina wytwór wyobraźni, wizję zmęczonego ciężkim dniem reżysera, zbudowaną z jego uczuć, ambicji, pragnień czy obsesji, literackich nawiązań różnych epok. Czy to ona w niewidoczny sposób otwiera drzwi teatru na początku filmu i zamyka je na końcu?
Czy ten dramat rozgrywa się naprawdę, tylko na scenie czy w głowie Thomasa?

[4] Szowinizm, fetyszyzm, feminizm, sado-maso, eros i tanatos, dominacja i upokorzenie? Walka płci? Zniewalająca siła kobiecej seksualności? Współczesne problemy ubrane w dawne kostiumy? A może głównie ironia i satyra, próba wywiedzenia pewnych tendencji z literackich, historycznych, psychoanalitycznych uwarunkowań? I pytanie, które pojawia się często: ile w tym autobiografii reżysera?
Nie chcę odpowiadać na te pytania jednoznacznie, z pozycji tej, która wie. Co więcej: sądzę, że najprzyjemniejsze jest budowanie tej dyskusji ciągle od nowa, a sam reżyser naprzemiennie zakrywa i odkrywa karty. Najważniejsze jest to, że adaptacja Polańskiego prowokuje do stawiania pytań i odpowiedzenia sobie samemu, o czym właściwie opowiada. Mamy do dyspozycji cały wór pojęć, z którego możemy czerpać. 
Jedno jest pewne: "Wenus w futrze" jest jak najbardziej aktualna. A oglądanie filmu Polańskiego to niekłamana przyjemność, udane spotkanie dzieła filmowego, teatralnego i literackiego. 




Wenus w futrze (La Vénus à la fourrure). Reżyseria: Roman Polański, scenariusz: Roman Polański, David Ives. Obsada: Mathieu Almaric, Emmanuelle Seigner. Produkcja: Francja, Polska 2013.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza